CZY STAĆ CIEBIE NA MINIMALIZM ?

W chwili, gdy piszę ten wpis jestem na działce na wsi. Jest niedziela. Leniwa niedziela. W takie dni jak ten, bez pośpiechu i wtedy kiedy mam na to ochotę i potrzebę coś sobie piszę. Także dzisiaj chciałabym kontynuować temat minimalizmu, który tylko z pozoru nie ma nic wspólnego z wnętrzami. Od bardzo dawna , wewnętrznie nie czuję potrzeby posiadania zbyt wielu rzeczy. Pamiętam, gdy mój tato chciał kupić mi pierwszy samochód, a ja nie chciałam, ponieważ powiedziałam, że to są dodatkowe i niepotrzebne koszty, a poza tym mam czym jeździć, bo jeżdżę autobusami do miasta. Dodatkowo nie chciałam też obciążać finansowo swojego taty. Bez sensu. I tak dużo od niego dostałam. Doceniam rzeczy materialne, ale wielu nie potrzebuję. Naprawdę. Szczególnie jeśli mam za dużo rzeczy w domu, a w domu uwielbiam przebywać, więc jeśli mam mieć przedmioty to tylko ładne i mało :) Sama ich nie gromadzę, zazwyczaj dostaję. Uważam, że nadmiar rzeczy w domu powoduje frustrację i problemy ( pisałam o tym w poprzednim wpisie).

Wracając do tematu.

Fotografując nieruchomości na sprzedaż ( szczególnie) widzę w domach klientów przedmioty, dużoo przedmiotów. Właściciele sami często wspominają, że mają dużo ( za dużo) rzeczy , a widzą je szczególnie wtedy, gdy muszą przygotować nieruchomości na sprzedaż.

Nie twierdzę, że tak musi być zawsze i u każdego, ale teoretycznie rzecz biorąc : kiedyś musieliśmy wydać ciężko zarobione pieniądze na te przedmioty, gadżety, które bardzo szybko starzeją się, gromadzimy latami (nawet jeśli już nie działają), ale przecież ich nie wywalimy, bo tyle kosztowały. Przecież szkoda. Szukamy kartonu na tę rzecz, potem szukamy miejsca i zapominamy na lata. Tysiące takich drobnych rzeczy, które zalegają w szufladach ( kiedyś przyda się) gromadzimy przez całe nasze życie, które mogą mieć negatywne skutki w relacjach rodzinnych. Piszę tak, ponieważ mało brakuje, a ilość rzeczy, którą posiada mój A. w mieszkaniu, któregoś dnia wyląduje na chodniku, a wraz z oczyszczeniem mieszkania, oczyszczą się nasze relacje. Wiem to :) Będzie mi jeszcze za to wdzięczny :)

Tak naprawdę ten minimalizm, to jest bardzo mądra sprawa, ale myślę, że niewiele osób na niego „stać”, bo tak naprawdę kto jest w stanie zrzec się ubierania tylko w biały t-shirt i jeansy każdego dnia, gdy moda ,aż krzyczy „kup mnie, kup mnie. Musisz mnie mieć, musisz być modny, bo wtedy inni cię zaakceptują. Którą dziewczynę da się przekonać, że wbrew pozorom nie potrzebuje pięciu warstw kosmetyków, zanim nałoży podkład. 10 szminek, 5 tuszy do rzęs, 8 żeli pod prysznic, każdy w innym opakowaniu. Kolejny problem jest taki, że szukamy miejsca na te rzeczy, wkurzamy się, ponieważ ich nie znajdujemy. Wywalamy albo oddajemy. Pracujemy ponad siły, żeby znów zarobić na modną rzecz, która akurat jest modna na YT.

I po co ?

Kogo stać na minimalizm ? Kto już go wdrożył i chce się pochwalić ? :)

Reklamy